"Nowiny": Juda jak Murawski E-mail
Tuesday, 07 October 2008

 Damian Juda poczuł się w sobotę trochę jak Rafał Murawski. Napastnik Unii tak, podobnie jak gracz Lecha Poznań w starciu z Austrią Wiedeń, trafił do siatki w ostatniej chwili. Dzięki temu nasz zespół uratował punkt.
Trener Avii, który nie mógł skorzystać z usług doświadczonego Piotra Pranagala, wystawił do gry aż siedmiu młodzieżowców. W Unii mieli kłopot z wymaganą trójką, bo Wojciech Sobiło jest kontuzjowany, a Kamil Kusy i Dawid Gnatek pojechali na pielgrzymkę maturzystów do Częstochowy. (więcej w rozwinięciu newsa)

Z konieczności wystąpił Artur Łuczak, który już w 5. minucie został wpisany na listę strzelców. Niestety - tych niechlubnych, bo trafiających do własnej bramki. 19-latek był jednak najmniej winny, bo został nastrzelony piłką przez Kamila Mierzwę. Stało się to tuż po uderzeniu głową z 7 m Mateusza Pielacha, które Dominik Ząbczyk jakimś cudem sparował pod nogi Mierzwy.

 

Poprzeczka za poprzeczką
Już na starcie unici przegrywali i mieli kłopot z konstruowaniem akcji. Choć, gdyby Stanisław Bednarz w 10. min uderzył z woleja bardziej "czysto” i celnie, to pewnie mecz zaczynałby się od nowa. A tak trwała walka o zdobycie środka pola, przerywana od czasu do czasu strzałami z dystansu: Wojciecha Białka (obronił Ząbczyk), Pawła Szafrana (w poprzeczkę) oraz Damiana Rusieckiego (także w poprzeczkę). Tuż po strzale naszego gracza "setkę” miał wysoki Krzysztof Boniecki, ale główkując z bliska tylko "otarł” słupek.

 

Rozrzut Bednarza
Po przerwie inicjatywę miała Unia, ale wyjątkowo nieskuteczny był Bednarz. W 56. minucie strzelał głową wzdłuż bramki, w 66. przegrał pojedynek sam na sam, a w 88. z 6 m uderzył z słabo i w sam środek bramki, dzięki czemu rezerwowy bramkarz Avii mógł wykazać się, że jest nie gorszy od poprzednika.
- Chyba za bardzo chciałem coś strzelić i dlatego tak cieniowałem - powiedział gracz Unii.
Karol Kurzępa był jednak bezradny wobec strzału Damiana Judy, który nie bardzo mając komu podać, zdecydował się na indywidualną akcję i strzał rozpaczy; piłka uderzyła jeszcze w wewnętrzną część poprzeczki i wpadła do bramki.

 

TRENERSKI DWUGŁOS
WIESŁAW KOŁODZIEJ (Avia)
Jesteśmy rozczarowani, bo mieliśmy już rywala na widelcu, a gol stracony podczas gry w przewadze jest praktycznie naszą porażką. Powinniśmy zapewnić sobie wygraną już do przerwy, gdy strzelaliśmy w słupek i poprzeczkę. Po raz kolejny tracimy punkty przez nieskuteczność.
PIOTR BRZEZIŃSKI (Unia)
Z wyniku muszę być zadowolony, gdyż taki gol w ostatnich sekundach, na dodatek strzelony w osłabieniu, ma podwójną wartość. Na ciężkim boisku zespół zostawił mnóstwo zdrowia, co okupiliśmy kontuzją Radawca oraz kolejną kartką Bednarza, który nie zagra w Przeworsku.

 

Rozmowa z DAMIANEM JUDĄ, napastnikiem Unii
- Taki strzał zdarza się raz w życiu...
- Mam nadzieję, że nie.
- Wydawało mi się, że lewa noga jest twoją słabszą...
- Ale nie aż tak, żeby z niej nie strzelać goli (śmiech).
- Czy to nie był przypadkiem strzał rozpaczy, bo nie bardzo miałeś do kogo podawać?
- Trochę ma pan racji. Koledzy byli dobrze kryci, więc ze zwodem przełożyłem piłkę na lewą nogę i kopnąłem ile sił. Cieszę się, że to wpadło, na dodatek tak efektownie, od poprzeczki.
- Ten remis was cieszy?
- Patrząc na okoliczności wyrównania, to tak. Ale mieliśmy więcej sytuacji i lepsze. Sam Staszek Bednarz miał okazję na hat-tricka, ale to chyba nie był jego dzień.
- Po tym golu wrócisz do pierwszego składu?
- Chyba tak, bo Bednarz pauzuje za kartki.

 

NIESKUTECZNY STANISŁAW BEDNARZ (napastnik Unii)
W sytuacji sam na sam za daleko wypuściłem sobie piłkę. Główkując w końcówce chciałem uderzyć w długi róg, ale mokra piłka tylko ześliznęła mi się po głowie. Przepraszam kolegów, trenera i kibiców.

Rozmawiał Waldemar Mazgaj, źródło: www.nowiny24.pl

 
wstecz   dalej »
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Następny mecz

 vs.

10. kolejka V ligi

Unia - Olimpia Pysznica 5:1

sobota 26.09., godz. 16:00

 

Poprzedni mecz

 vs.

9. kolejka V ligi

Czarni Lipa - UNIA 1:3

sobota 19.09., godz. 16:00